Sherry i ja jesteśmy totalnymi amatorami wody. Pomiędzy uzupełnianiem naszego Klean Kanteens przynajmniej 5 razy dziennie i rzadko zamawiam cokolwiek innego w restauracjach (odrzuciłam napoje gazowane na 2009 rok), z pewnością jesteśmy dobrze nawodnioną parą. I chociaż nasz obszar ma przyzwoita jakość wody , zawsze rozmawialiśmy o zakupie jakiegoś filtra, żeby być nieco dokładniejszym, ponieważ jesteśmy wielkimi miłośnikami agui. Nigdy nie zdecydowaliśmy się na ten krok, ponieważ filtry montowane na kranie zwykle ograniczają nasz styl, a ja nie mogłem przyzwyczaić się do utrzymywania pełnego filtra w dzbanku (a poza tym te dzbany są wykonane z plastiku, a Sherry woli szkło i stal nierdzewną).
Wyobraźcie sobie więc, jak byliśmy wdzięczni, gdy ktoś podarował nam filtr podzlewowy firmy Filtrete (kto wiedział, że oferuje więcej niż tylko filtry powietrza?).
Ukrycie wszystkiego pod zlewem z pewnością brzmiało dla nas jako idealny projekt. Ponadto zapewniał łatwą instalację przy użyciu minimalnej liczby narzędzi. Ponieważ Sherry wiedziała, że łatwe projekty wodno-kanalizacyjne są w sam raz dla mnie, stało się to moim niedzielnym porannym zadaniem w ostatni weekend.
Zacząłem od wyczyszczenia wszystkiego pod zlewem, zakręcenia zimnej wody i przygotowania minimalnego zestawu potrzebnych narzędzi. Są to wszystkie elementy zawarte w pudełku (filtr, głowica filtra, rurki i śruby) oraz narzędzia wymienione w instrukcjach (śrubokręt, klucz nastawny, wiertarka i nóż do przecięcia rurki), chociaż uznałem, że przyda się również taśma hydrauliczna poręczny (nie na zdjęciu). Aha, i ciekawski chihuahua to dodatkowa zasługa.
Pierwszym krokiem było wkręcenie śrubek do głowicy filtra. Po przytrzymaniu go na miejscu (pod spodem było wystarczająco dużo miejsca na włożenie i wyjęcie filtra), łatwo było zaznaczyć jego położenie ołówkiem, wywiercić kilka otworów i wkręcić śruby, aby zabezpieczyć go na miejscu. To zdjęcie pokazuje, jak testuję umiejscowienie, ale tak naprawdę nie dokręca się głowicy filtra na miejscu, dopóki nie zostaną podłączone wszystkie rurki. Ładnie i ładnie pod naszym zlewem, prawda? Nie. (<– join me in the fight to bring not back).
Następnym krokiem było usunięcie istniejącej rury i rozpoczęcie łączenia w jej miejsce dwóch odcinków przyciętej na wymiar rurki. Cóż, nasze istniejące rury były przymocowane tak mocno, że ich poluzowanie wymagało czterech rąk (moich i Sherry), nie pozostawiając nikogo do obsługi kamery (Burger nie opanował jeszcze tej umiejętności). Więc wszystko, co mam do pokazania w gotowym produkcie.
Oto jeden odcinek niebieskiej rurki (przycięty za pomocą noża o prostej krawędzi) łączący się z przyłączem zimnej wody na jednym końcu i głowicą filtra Filtrete na drugim. Końcówkę zimnej wody mocuje się za pomocą nakrętki sześciokątnej dołączonej do zestawu. Końcówka głowicy filtra wsuwa się bezpośrednio w otwór i mocuje za pomocą złączki wciskanej. To było proste jak bułka z masłem.
Podobnie, na drugim końcu podłączasz kolejny odcinek przyciętej niebieskiej rurki do głowicy filtra i do mocowania kranu. Ten ponownie mocuje się do głowicy filtra za pomocą złączki wciskanej, a drugi koniec mocuje się za pomocą adaptera do kranu zawartego w zestawie. Nie ma tu żadnej niespodzianki – bardzo łatwo to zrobić.
Następnie, gdy głowica filtra została dokręcona na swoim miejscu, wystarczyło włożyć dostarczony filtr wody. Po prostu wsuwa się go w główkę i blokuje na miejscu za pomocą małego ćwierć obrotu. Filtry należy wymieniać co 6 miesięcy, dlatego za pomocą czarnego temperówki napisaliśmy sobie naprawdę duże przypomnienie na naszym filtrze.
W pakiecie znajdowała się także naklejka przypominająca (dzięki której zorganizowane osoby, takie jak Sherry, uśmiechają się, jakby były Święta Bożego Narodzenia), więc umieściliśmy ją w jej terminarzu. Teraz po naszym domu krążą dwa przypomnienia. Kiedy w grudniu nadejdzie czas wymiany filtra, myślimy, że moglibyśmy przejść z naszego obecnego filtra zaawansowanego (który redukuje osady, smak i zapach chloru – tak jak zrobiłby to dzbanek Brita) na filtr profesjonalny (który eliminuje również cysty pasożytnicze) – jak filtr do montażu na baterii Brita lub Pur).
Wróćmy jednak do naszego małego projektu „play-by-play”. Następnie zakończyliśmy instalację, ponownie odkręcając wodę, odkręcając kran na około 5 minut (w celu oczyszczenia instalacji) i sprawdzając, czy nie ma wycieków (żadnych – wynik!). Teraz możemy cieszyć się czystszą i czystszą wodą bez dodatkowych kłopotów i konieczności podłączania kranu.
A co z tobą? Czy tak jak my pijesz dużo wody? Czy filtrujesz H2O? Jeśli tak, jakiego systemu używasz do rozwiązywania problemów? Czy używasz aeratora, aby zmniejszyć zużycie wody? Chcielibyśmy usłyszeć każdy wodny szczegół…