Jeśli chodzi o zmianę koloru kuchni, chociaż wiecie, że z pasją kochamy szary, notorycznie nie da się go sfotografować (pamiętajcie ze sto różnych etapów projektu kuchni, ahh, ten kolor wygląda o wiele subtelniej na żywo, ale z jakiegoś powodu czyta się jako limonkowy/jasnożółty/neonowy szlam). I choć to zdecydowanie głupi powód, aby przemalować pokój, nie potrafię opisać, jak denerwująca jest niemożność podzielenia się tym, co widzisz przed oczami, gdy jesteś domowym blogerem.
Ale głównym powodem zmiany nie było to, że kolor był trudny do sfotografowania, ale to, że z biegiem czasu zdaliśmy sobie sprawę, że szary nie pozwalał innym rzeczom w pomieszczeniu świecić tak mocno, jak mogłyby mieć przy innym wyborze. Weźmy na przykład białe szafki i blaty. Wyglądały na lekko pożółkłe dzięki odbijającemu się na nich kolorowi ścian – i nawet korek wyglądał na trochę pomarańczowożółty (szczególnie w nocy), a nie bogaty i mokka.
Oto jak uzasadniliśmy wybór nowego koloru w pięciu lub mniej punktach:
- martwiliśmy się, że inne odcienie żółtego i zielonego będą miały ten sam problem żółknięcia (powiedzmy, że trzy razy szybciej), ponieważ odbijają się na blatach, szafkach i korku – nawet jeśli są głębsze lub jaśniejsze, więc wyeliminowaliśmy te opcje
- chcieliśmy czegoś o wystarczająco głębokiej tonacji, aby zapewnić nieco większy kontrast, aby blaty i szafki były bardziej wyeksponowane (ale nie za ciemne, ponieważ pokój jest pozbawiony okien)
- mamy szare płytki backsplash i kilka sąsiadujących ze sobą pokoi jest szarych, więc nie chcieliśmy dodawać więcej szarości na ścianach (ciemnych, jasnych lub schmedium) ze strachu przed szarością
- chcieliśmy mieć rzeczywisty kolor ścian (ponieważ wszędzie wybraliśmy takie bezpieczne rzeczy, jak: brązowe podłogi, białe szafki, urządzenia ze stali nierdzewnej, białe blaty i szare płytki chroniące przed rozpryskami)
- chcieliśmy koloru, który powiązałby kuchnię z czterema przestrzeniami (tak, czterema!), na które kuchnia się otwiera – bez zbytniego dopasowania (kiedy pokój sąsiaduje z wieloma innymi pokojami, kolor ścian powinien pasować do tych pomieszczeń ponieważ będziesz ich cały czas widzieć razem – to trochę jak bardzo ostrożne wybranie koloru przedpokoju, który będzie pasował do wszystkich pozostałych pomieszczeń)
I w ten sposób wybraliśmy odważny, wystarczająco głęboki, niebieski odcień, który popchnął szafki. Zdecydowaliśmy się na wykończenie w kolorze skorupki jajka (nadal zmywalne, ale niezbyt błyszczące, ponieważ tylna ścianka zakrywa rozpryski) w linii Natura Benjamina Moore'a, którą kupiliśmy w lokalnym sklepie z farbami za 52 USD za kupon na Facebooku (potrzebowaliśmy tylko około pół galona więc jeszcze sporo nam zostało). Jeśli chodzi o nazwę koloru, to Colorado Grey, co nas rozśmieszyło, ponieważ jest zdecydowanie niebieski, a nie szary – ale na próbce znajduje się tuż obok Aegean Teal, co jest o wiele bliższe nazwie. Dlatego głosuję za zmianą jego nazwy na Colorado Blue. Albo $herdog Blue. Tak to.
Zdecydowanie podobało nam się posiadanie delikatnej niebieskiej kuchni w naszym pierwszym domu, a w tym domu właściwie nie mamy żadnego błękitu na ścianach, z wyjątkiem głębokiego turkusu w pokoju gościnnym i zabudowie z tyłu jadalni, więc miło jest wprowadzić błękit w średniej tonacji, który znajdzie się pośrodku pokoju gościnnego i kuchni w naszym pierwszym domu.
Najzabawniejszą rzeczą w tej całej eskapadzie malowania, o której zdaliśmy sobie sprawę podczas nakładania drugiej warstwy (zawsze jesteśmy wtedy wkurzeni), było to, że w naszym pierwszym domu przemalowaliśmy każdy pokój z wyjątkiem naszej kuchni i naszej głównej sypialni. A w tym domu odmalowaliśmy tylko dwa pokoje: kuchnię i naszą główną sypialnię. Zabawny.
A jeśli liczyć czas, kiedy malowaliśmy obszar kominka na inny kolor na potrzeby sesji zdjęciowych do książek (tylko po to, aby kilka dni później przemalować go do normalnego stanu), w niektórych częściach tego pokoju malowano cztery różne kolory.
- to na pewno rzeczywisty kolor (nie ma w nim nic neutralnego)
- nadal sprawia wrażenie wyrafinowanego (mimo że nie jest szary, granatowy, czekoladowy ani ciemnoszary)
- pozwala na naprawdę wyeksponowanie białych szafek i lad (bez ich żółknięcia)
- stanowi doskonałą równowagę z ciepłymi tonami w pomieszczeniu (takimi jak korkowe podłogi, drewniane stołki, rustykalne deski do krojenia na blacie itp.).
Nie będę jednak kłamać, gwiazdą tego pokoju jest nadal ściana pełna groszowych płytek. Wyobraź sobie, jak zaraz po zakończeniu serialu rozstaję się z kawalerem, a ściany są pomalowane i wracam do kafelków z otwartymi ramionami. I to nie tak, że nie podoba mi się kolor ścian – po prostu kocham płytkę groszową bardziej niż człowiek powinien kochać jakikolwiek przedmiot nieożywiony.













